Kasia i Grześ

Wrześniowy, wyjątkowo ciepły poranek podpowiadał mi, że to będzie dobry dzień. Moja para, Kasia i Grześ, wybrali ten miesiąc na  ślub. Nikogo nie dziwią już terminy październikowe, listopadowe czy nawet grudniowe. W końcu każda pora jest dobra, aby powiedzieć drugiej osobie, w obecności najbliższej rodziny i przyjaciół, TAK! Nasza praca w tym dniu polegała na koordynacji całej uroczystości i imprezy. Z Kasią rozpoczęliśmy współpracę troszkę wcześniej, bo już na 3 miesiące przed tym niezwykłym wydarzeniem, więc mieliśmy swój mały wkład w magię, która się zadziała. Wymarzyli sobie ślub w plenerze, w cudownych okolicznościach, otoczeni zielenią i miłością, tuż za Restauracją Taaka Ryba, gdzie kilkadziesiąt minut później zabawy nie było końca. Ona w różowej, tiulowej spódnicy, On w butelkowozielonym garniturze. Piękni! Przyrzekli sobie miłość, a w zasadzie nie było co przyrzekać, kochają się, a takie uczucie nie wymaga zapewnień i obietnic. Podniosły moment uświetniła swoją grą urocza harfistka. Tuż po się zaczęło … wejście na salę, którą zdobiły przepiękne, kosmiczne kompozycje kwiatowe, życzenia, obiad, słodki stół, tort ze świetnymi figurkami Państwa Młodych i tańce, tańce do białego rana. Jakby miało być inaczej kiedy grał Krzyś, sami dobrze się bawiliśmy przy tych dźwiękach mimo, że byliśmy w pracy, no nie dało się inaczej! To było wesele pełne kolorów, zdjęcie z racami oddaje szał i energię jakie towarzyszyły nam w tym dniu. Pracy było mnóstwo, dopięcie wszystkiego na ostatni guzik przy takiej ilości podwykonawców jest niezwykle czasochłonne, ale byliśmy na posterunku dzień przed ślubem i w dzień ślubu. Ściągnęliśmy z barków Pary trudy tego dnia związane z organizacją i koordynacją, a oni po prostu cieszyli się czasem ze swoją rodziną i przyjaciółmi! Dziękuję Kochani za możliwość dzielenia tej radości z Wami, było niesamowicie, alternatywnie, wyjątkowo. No cóż, w końcu ślub brali organizatorzy Silesia Wedding Day. Tak miało być.

Fotografowała ulubiona Joasia z Lovemotions.

↑ Top of Page